Ajax-Amsterdam.pl - serwis polskich kibiców Ajaksu Amsterdam i stowarzyszenia Polish Brigade
piątek, 18 maja 2012
Problemy THEOretyczne
Wpisany przez Flisak    piątek, 05 sierpnia 2011 11:16    PDF Drukuj Email

Ostatnimi czasy miałem problem z ... Mają Sablewską. W każdej gazecie, portalu internetowym, o telewizji nie wspominając pełno było zdjęć i, wszelakiej maści, sensacyjnych informacji na temat menadżerki polskich pop-gwiazdek. Były dni, kiedy bałem się otworzyć lodówkę, bo i tam mógłbym trafić na jurorkę programu X-Factor. Teraz o Sablewskiej, jakby ciszej. Cóż z tego, skoro jej miejsce w mojej głowie zajęła inna osoba. Mniej urodziwa, bardziej wytatuowana, za to z pewnych względów zdecydowanie mi bliższa. Czas powiedzieć to głośno. Mam problem, a właściwie problemy z Theo Janssenem.

Problem 1. Theo a transfer

Finisz ligowego sezonu 2010/2011 dostarczył wszystkim fanom Ajaksu niesamowitych i co najważniejsze pozytywnych wrażeń. Mistrzostwo Holandii stało się katalizatorem dla tłumionych wcześniej emocji, także magnesem i kartą przetargową dla potencjalnie nowych piłkarzy Ajaksu. Pierwszy na "mistrzowską przynętę" złapał się Theo Janssen. Pomocnik Twente, po zaledwie kilku dniach od decydującego meczu z Ajaksem, rozpoczął negocjacje transferowe, a pod koniec maja oficjalnie został Ajaciedem. Informacja ta została przyjęta przez kibiców Joden z ponadprzeciętną dozą zadowolenia, któremu nie należało się dziwić. Za 3 miliony euro (zupełna promocja) do Amsterdamu trafił jeden z najlepszych graczy drugiej linii w całej Eredivisie. Silny fizycznie, niezły technicznie, a przede wszystkim odporny psychicznie. Janssen to typ boiskowego twardziela, walczącego za wszelką cenę o zwycięstwo. Takiego zawodnika na amsterdamskiej Arenie dawno nie było...

Jest tylko jedno "ale" związane ze sposobem przeprowadzenia tego transferu. Czy trzeba było się aż tak z nim śpieszyć ? Będę się upierał (solidaryzują się pośrednio z kibicami Twente, za co możecie mnie śmiało krytykować - nie dbam o to) i twierdził, że Janssen zachował się nieprzyzwoicie. Uciekł z Twente, jak szczur z tonącego okrętu. Szybko, z wyrachowaniem i egoistycznym podejściem do sprawy. A kibice z sektora VAK-P mogli czuć się oszukani. Piłkarz, który potrafił wdawać się w pyskówki z fanami Ajaksu i w każdym meczu wypruwał sobie żyły dla Twente, nagle ot tak, z dnia na dzień odchodzi i wzmacnia konkurencje. Gdyby moment "przyklepania" transferu nieco przesunąć w czasie, a przede wszystkim inaczej go poprowadzić, ze strony Ajaksu i Twente, kontrowersje nad całą sprawą byłyby nieco mniejsze.

Problem 2. Theo a nałogi

Janssen to znakomity piłkarz. To wiemy wszyscy. Co jednak wiemy o Janssenie, osobie prywatnej ? Tu z pomocą przychodzi nam holenderska prasa bulwarowa. Telegraficzne resume. Rok 2009 - wypadek spowodowany w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Janssen po zdarzeniu mówi : - Byłem kompletnie głupi. Wypiłem piwo po meczu, żeby uczcić zwycięstwo i wsiadłem do samochodu. To nigdy nie powinno się zdarzyć. Tłumaczenie godne pięciolatka kradnącego mamie pieniądze z portfela, ale w porządku. Idźmy dalej. Rok 2010 - fotograf robi Janssenowi zdjęcie z piwem i papierosem. Piłkarz nie ma sobie nic do zarzucenia, gdyż było to podczas świętowania mistrzowskiego tytułu z Twente. Rok 2011 - już po podpisaniu kontraktu z Ajaksem, dziennikarze przyłapują Janssena na spacerze po Amsterdamie z papierosem w ustach. Frank de Boer na łamach prasy gani zawodnika i mówi, że nie chce go widzieć palącego w miejscach publicznych. Janssen odpowiada : - Każdy może mieć opinie na temat faktu, że palę. To mi nie przeszkadza. W zeszłym sezonie rozegrałem 46 spotkań dla Twente. W Ajaksie jeszcze żadnego, a już jestem osądzany. Papierosy w niczym mi nie przeszkadzają. Gdybym po 45 minutach gry sapał jak stary koń, każdy miałby prawo mieć obiekcje. A ja przecież zawsze gram na maksa przez 90 minut.

I akurat w tym punkcie zgadzam się z Janssenem. Jest wolnym człowiekiem. Jeśli lubi niech pali i pije, tyle ile uważa za stosowne. Jedyną radę, jaką mogę mu dać, to żeby zamienił czerwone marlborasy na mentole. Podobno mniej szkodzą na męskość. Wracając na poważne tory, mam dwie niewielkie obawy związane z nałogami Janssena. Po pierwsze, De Boer przy każdej kolejnej wpadce gracza, może być mniej pobłażliwy niż za pierwszym razem. A na kolejne karne odsyłanie do rezerw wartościowego piłkarza w trakcie sezonu i gry na trzech frontach po prostu nie można sobie pozwolić. Przerobiliśmy to z El Hamdaouim i starczy. Druga obawa ma swoje podstawy, górnolotnie mówiąc, moralne. Czy niesportowo prowadzący się Janssen może być liderem i wzorem dla reszty drużyny, a szczególnie całej grupy młodszych kolegów ? Generalnie jednak, jeśli swoimi małymi słabostkami będzie cieszył się w zaciszu domowym i nie będzie to negatywnie wpływać na jego grę, to nie ma co się zżymać. Wszystko jest dla ludzi. Oczywiście, w umiarze.

Problem 3. Theo a identyfikacja

Ajax cierpi na brak bohaterów. Ludzi niepokornych, niepoprawnych i całym sercem oddanych klubowi. Brakuje w kadrze kogoś za kim kibice byliby gotowi wskoczyć w ogień. Kogoś, kto nawet w najtrudniejszych momentach podniesie drużynę do walki. Bliski ideału kilka lat temu był Johnny Heitinga. Teraz ogromnym szacunkiem wsród "vakowców" cieszy się Jan Vertongen. Belg, pomimo młodego wieku i mimo wszystko ciągle niezbyt dużego doświadczenia, na boisku imponuje spokojem, a poza nim bezkompromisowością połączoną z odwagą. Wydaję się jednak, że sam jest poniekąd zaskoczony uzyskaniem roli przywódcy w szatni. Po przyjściu Janssena, wielu widziało w nim materiał na nowego idola amsterdamskich tłumów. Tak było do... pierwszego dłuższego wywiadu. W rozmowie z portale NUsport, Janssen szczerze wyznał : - Ajax to świetny klub, ale nie mam zamiaru całować herbu na koszulce. W zeszłym sezonie grałem w czerwonych strojach, teraz gram w czerwono-białych. Dla mnie to nie jest wielka różnica. Nie interesuje mnie w jakiej koszulce gram. W końcu kibice nie wspierają poszczególnych piłkarzy, tylko klub.

Po tych słowach Janssen wiele stracił w moich oczach i pewnie także części innych kibiców Ajaksu. Pal licho całowanie koszulki. To tylko gest, często pusta manifestacja. Natomiast fragment o braku istotnego znaczenia barw klubowych jest koronnym dowodem na to, że Janssen jest zwykłym najemnikiem-oportunistą. Zapytacie z pretensją : Co w tym złego ? Pozornie nic, jednak osobiście w dłuższej perspektywie nie wyobrażam sobie wspierania piłkarza nie utożsamiającego się z klubem. Taki zawodnik to potencjalny element wywrotowy. Pierwsza lepsza finansowo oferta i faceta nie ma. Oczywiście każdy zawodnik, prędzej czy później, musi odejść - czas Maldinich, Tottich minął bezpowrotnie. Jednak życzyłbym sobie, żeby przynajmniej w trakcie trwania kontraktu konkretny gracz "oddychał klubem", żył jego sprawami, był dumny z noszenia określonej koszulki, wytrwale trenował, pokazywał sto procent umiejętności i zaangażowania. Ten swoisty sentymentalny dekalog piłkarza uzupełniłbym o jeszcze jedno zdanie. Czasem zamiast silić się na kontrowersyjność, nawet jeśli byłaby najszczersza, lepiej zamilknąć. Nie od dziś wiadomo, że liczy się to co na boisku, nie to co na papierze. I w tym upatruje dla Janssena szansy na rehabilitacje.

Problem 4. Theo a pierwszy mecz

A propos rehabilitacji, to niedawno nadarzyła się ku niej pierwsza okazja. Mecz o Tarczę Johana Cruyffa miał być pierwszym poważnym sprawdzianem dla Janssena. Janssena-kapitana, dodajmy, ponieważ z powodu kontuzji zabrakło Jana Vertonghena. Oficjalny debiut w podwójnej roli wypadł przeciętnie. Kilka dobrych przerzutów, jedno dobre uderzenie z dystansu i rzutu wolnego to trochę mało. Co więcej Janssen pośrednio przyczynił się do porażki, zupełnie bez potrzeby faulując w polu karnym Luuka de Jonga. Zachowanie pomocnika Ajaksu w tej sytuacji było po prostu głupie, nieprzystające kapitanowi i piłkarzowi z ogromnym bagażem piłkarskich doświadczeń. Bardziej znęcać nad postawą Janssena nie mam prawa. Widziałem gorsze debiuty, których bohaterowie po pewnym czasie stawali się pierwszoplanowymi postaciami drużyny. Z Janssenem zapewne będzie podobnie. W końcu od kogo, jeśli nie od niego mamy wymagać gry na wysokim, stałym poziomie...

Boję się, iż moje problemy z Theo będą trwać dopóki w pełni nie zaakceptuje go jako jednego z "naszych". Za sprawą atmosfery wokół transferu, wypowiedzi w prasie bohatera tekstu, celebryckich doniesień w sprawie używek, a także niechlubnej przeszłości Janssen wciąż jest dla mnie kimś obcym. Jest byłym zawodnikiem Vitesse i Twente, który w weekendy przebiera się za piłkarza Ajaksu. Czy to uprzedzenie, nieufność, a może zwykła ostrożność ? Nie wiem, pewnie wszystkiego po trochę. Dlatego na koniec chcę wystosować apel.

Theo, proszę przekonaj mnie, że mój problem z tobą wynikał z przewrażliwienia i był problemem urojonym. Albo THEOretycznym.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież