Ajax-Amsterdam.pl - serwis polskich kibiców Ajaksu Amsterdam i stowarzyszenia Polish Brigade
piątek, 18 maja 2012
Rodeo Mistrzów
Wpisany przez Flisak    środa, 14 września 2011 14:54    PDF Drukuj Email

Sześć spotkań, a w nich 540 minut gry. Stawka rywalizacji - prestiż, punkty do rankingu UEFA, a przede wszystkim masa pieniędzy nieodzownych w procesie kierowania profesjonalnym klubem piłkarskim. Dziś wieczorem Ajax Amsterdam rozpoczyna batalię o sukces w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Sukces, którym będzie awans do 1/8 finału i wyeliminowanie z dalszych gier Olympique Lyon i Dinama Zagrzeb. Czy Ajacieden mogą realnie myśleć o zajęciu drugiego miejsca za plecami Realu Madryt, które da tak długo wyczekiwaną promocje ? Na razie, z całą stanowczością, nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Postaram się natomiast dokładnie przeanalizować nasze szanse w grupie D skupiając się na ocenie siły rywali z którymi przyjdzie nam się zmierzyć w ciągu najbliższych 4 miesięcy.

Absolutnym faworytem do zwycięstwa w grupie jest Real Madryt. Jose Mourinho, nie przejmując się nieprzychylnymi opiniami, buduje drużynę "Królewskich" według własnego planu. Półfinalista Ligi Mistrzów z zeszłego sezonu wyczyścił kadrę z niepotrzebnych nazwisk, ale nie zapomniał o wzmocnieniach. Lewy obrońca, Fabio Coentrao to światowa czołówka na swojej pozycji. Nuri Sahin, pamiętany w Holandii z racji rocznej przygody w Feyenoordzie, znakomicie rozwinął się w Borussii Dortmund i może stworzyć z Mesutem Özilem doskonały duet w środku pola. Listę letnich zakupów Realu uzupełniają utalentowani Varane i Callejon, a także ograny w Bundeslidze i Lidze Mistrzów, Hamit Altintop. To pokazuje, że madrytczycy są mocniejsi niż rok temu. A jak wtedy skończyły się konfrontacje Ajaksu z drużyną Mourinho, chyba nie muszę przypominać...

Ostrożnie przewiduję, że Real już po 3 kolejkach będzie miał awans w kieszeni. Nie wykluczone również, iż w całej fazie grupowej nie znajdzie dla siebie pogromcy. Trzeba to sobie otwarcie powiedzieć. Drużyna dowodzona przez "The Special One" to twór z zupełnie innej piłkarskiej planety i w Lyonie, Amsterdamie, a tym bardziej Zagrzebiu doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Najpoważniejszym rywalem Ajaksu na drodze do upragnionego awansu będzie Olympique Lyon. Francuzi biją na głowę nasz klub pod wieloma względami. Mają zdecydowanie wyższy budżet, lepsze osiągnięcia w ostatnich latach (półfinał Ligi Mistrzów 2009/2010), droższych i bardziej medialnych zawodników. W składzie OL nie brakuje reprezentantów Francji, Brazylii, Argentyny, Szwecji,Chorwacji. Podstawowym atutem Lyonu jest jednak zgranie. Wprawdzie w ostatnich latach zaszło w tym klubie kilka zmian na istotnych pozycjach, ale nowi gracze praktycznie z miejsca łapali dobry kontakt z kolegami i stawali się mocnymi punktami drużyny. Jej trzon od lat jest ten sam. Bramkarz Llorris, obrońcy Cris i Reveillere, pomocnicy Källström i Bastos. Kiedy dodamy do tego kwintetu takie nazwiska jak Gourcuff, Lisandro Lopez, Gomis czy Cissokho otrzymujemy silną grupę ludzi zdolną do pokonania każdego. W Amstedamie Les Gones zagrają bez Lopeza, Crisa, a być może i Gourcuffa. To spore osłabienie francuskiej jedenastki i swego rodzaju handicap dla naszych graczy, ale nie łudźmy się, że dublerzy OL to przypadkowi, anonimowi kopacze.

Kluczem do wygrania rywalizacji z Olympique Lyon jest dzisiejszy mecz. Ajax musi wygrać i pojechać na rewanż do Francji z zadaniem osiągnięcia remisu. Łatwo nie będzie (zresztą kiedy było ?), szczególnie jeśli przypomnimy sobie, jak trudno grało się naszej drużynie z innymi przedstawicielami Ligue 1 - Auxerre w Lidze Mistrzów i Olympique Marsylią, jeszcze w Pucharze UEFA. Może jestem naiwny, ale optymistycznie liczę na 4 punkty w spotkaniach z drużyną Remiego Garde. Warunki są tylko dwa, za to niezwykle istotne. 100-110 procent zaangażowania w grę i nielimitowane pokłady ambicji.

Na koniec, Dinamo Zagrzeb. Zespół od razu po losowaniu lekceważony przez wszystkich i kreowany na dyżurnego "dostarczyciela punktów". Taka ocena to duży błąd i nietakt ze strony przedstawicieli większych i bogatszych klubów grupy D. Dinamo to interesująca drużyna, rozsądnie kształtowana i prowadzona od kilku lat przez tego samego trenera - Krunoslava Jurcicia. Dinamo to wybuchowa mieszanka rutyny i młodości, a także bałkańskiej dyscypliny z południowoamerykańskim luzem i fantazją. W krajowych rozgrywkach, poza Hajdukiem Split, nie mają godnego rywala, a do Ligi Mistrzów awansowali w wielkim stylu, nie dając rywalom szans już w pierwszych spotkaniach. Najczęściej rozgrywanych na własnym obiekcie.

W Zagrzebiu nie ma może gwiazd, ale nie brakuje zarówno doświadczonych graczy (Leko, Simunić, Leo Cufre, Tonel), jak i młodzieży z ogromnym talentem (Kovacic, Sammir, Badejl, Situm, Rukavina). Jeśli ktoś ich zlekceważy, może gorzko pożałować. Ta przestroga szczególnie tyczy się Ajaksu, który już raz nie docenił chorwackiej drużyny i drogo za to zapłacił (blamaż w I rundzie Pucharu UEFA, sezon 2007/2008). Podczas kolejnych konfrontacji obu ekip, w fazie grupowej Ligi Europy było już lepiej (dwa zwycięstwa Ajaksu - 2:1 u siebie i 2:0 na wyjeździe). Teraz, Ajax i Dinamo spotkają się po raz trzeci. I, o ile w Amsterdamie wszystko powinno pójść po naszej myśli, o tyle w Zagrzebiu nasi pupile mogą trafić do małego piekiełka i żeby marzyć o zwycięstwie będą musieli mocno się napracować. Kto wie zresztą, czy ten właśnie mecz nie będzie drugim najważniejszym dla końcowego układu tabeli.

Tak ja pisałem wcześniej i będę to podkreślał na każdym kroku, Dinama w żadnym razie nie wolno lekceważyć. Nie dlatego, że mówiąc kurtuazyjnie - "w Europie nie ma już słabych drużyn". Po prostu to dobrze i mądrze zbudowany zespół, zdolny do sprawienia niespodzianki, nawet w starciu z teoretycznie silniejszym rywalem.

Kiedy piszę te słowa, do pierwszego gwizdka Wolfganga Starka oznajmiającego początek meczu Ajax Amsterdam - Olympique Lyon pozostaje kilka godzin. W tej sytuacji nasunęło mi się porównanie do... rodeo. W końcu Ajax, niczym jeździec w kowbojskim kapeluszu i butach z ostrogami, oczekuje na zwolnienie bramy wyjazdowej i możliwość konfrontacji z rozjuszonym bykiem. Aby zdobyć najwyższe oceny, zawodnik musi utrzymać się na zwierzęciu przez 8 sekund. My życzmy sobie i przy okazji naszym piłkarzom, żeby pozostali na grzebiecie złotego byka o nazwie Liga Mistrzów do ostatniego, szóstego spotkania. A na wiosnę niech dosiądą go jeszcze raz. Choćby tylko na dwa mecze...

Flisak

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież