|
Odwieczny spór. Ileż razy w życiu już to przerabialiśmy. Ileż razy w gronie rodziny, przyjaciół i znajomych dyskutowaliśmy na temat - co jest lepsze - czysta czy drink, Adidas czy Nike. Nie wspominając o najważniejszej kwestii, kto był lepszy - Pele czy Maradona. Osobiście zawsze podczas takich "odwiecznych" potyczek wybierałem odpowiedzi alternatywne. Dla mnie zawsze najlepsze będą gin z tonikiem, Umbro i Johan Cruyff. O legendzie holenderskiego futbolu zrobiło się ostatnio głośno i to nie tylko przez wzgląd na jego ostatnią wizytę w Warszawie podczas Europejskich Letnich Igrzysk Olimpiad Specjalnych.
Johan Cruyff od kilku lat jest felietonistą dziennika "De Telegraaf". Nie ma w tym nic niezwykłego. Byli piłkarze z braku perspektyw, bądź dla własnej satysfakcji próbują swoich sił w dziennikarstwie. Bo w końcu co jest trudnego w napisaniu sensownego tekstu na 1500 znaków ? Pozornie nic, ale...
Jeśli ktoś traktuje tematy ogólnie, mało wyraziście, a na domiar złego nie ma dobrego stylu pisania, to niestety, ale nikt takiego domorosłego felietonisty nie traktuje poważnie. I wydaje mi się, że Cruyff znalazł się w takiej właśnie sytuacji. Nikt nie przejmował się jego tekstami, a tym bardziej nie wywoływały one szerszej dyskusji. Do zeszłego poniedziałku.
Wtedy to Boski Johan opublikował felieton, który nie mógł przejść bez echa. W końcu rzadko się zdarza, aby legendarna postać atakowała klub w którym się wychowała. Tak stało się w przypadku Cruyffa. Nie wdając się w szczegóły przedstawię, co słynny "numer 14" napisał o dzisiejszym Ajaksie. A trzeba przyznać napisał sporo, szczególnie, że przyczynkiem do powstania tekstu była forma Ajaksu w spotkaniach z Willem II i Realem Madryt.
JC postawił tezę, że sytuacja w Ajaksie jest gorsza niż 55 lat temu przed przybycie do Amsterdamu nieodżałowanego Rinusa Michelsa. Ajax w meczach z Willem II i Realem nie pokazał żadnej wartości z której przez lata słynął. Rozgniewany JC (sam przyznał to w tekście) stwierdził, że obecny Ajax to tylko pusta nazwa. Drużyna, która nie potrafi przeprowadzić składnej akcji i oddać celnego strzału na bramkę Realu, co jest szczególnie skandaliczne w kontekście obecności aż sześciu wychowanków w pierwszym składzie. A jaka jest recepta na poprawę sytuacji ? Oddajmy głos JC : - W Ajaksie musi nastąpić wielkie sprzątanie. Bo JC wykrył, że zarząd klubu stał się jego własną "Piątą Kolumną". W radzie nadzorczej zamiast fachowców, znajduje się grupa przyjaciół i osób, które ją kryją. Dlatego JC apeluje : - W interesie klubu jest, aby wszyscy oni odeszli. A potem należy zacząć wszystko od samego początku, jak w 1965 roku.
A ja, chociaż jestem dziennikarskim szaraczkiem znajdującym się na peryferiach wielkiego futbolu, pozwolę się nie zgodzić z wielkim felietonistą, Johanem Cruyffem. Bo pomimo zbieżności inicjałów nie jest on Jezusem Chrystusem, nawet w skali mikro. Nie posiada również uniwersalnego przepisu na cud. Zresztą Ajaksowi wcale nie jest potrzebny cud, nagła rewolucja czy pałacowy zamach stanu. W tym momencie Ajax potrzebuje kilku lat spokoju, które pozwolą na wyprostowanie sytuacji finansowo-sportowej. Pierwsze kroki zostały zrobione. Jest Liga Mistrzów. Polityka transferowa, z małymi wyjątkami, jest prowadzona bardziej skrupulatnie. Szkółka nadal prężnie działa i wypuszcza kolejne bardziej lub mniej oszlifowane talenty (ostatnie przykłady to Jozefzoon i Bonevacia). Jest doświadczony trener i nowy szef skautów z bogatą przeszłością. Dlatego dopóki obecna ekipa zarządzająca i dzieląca w Ajaksie nie popełni jakiegoś kardynalnego błędu, należy zostawić ją w spokoju.
Pozytywizm Johan, pozytywizm ... Romantyczne rewolucje są dobre tylko na papierze.
Flisak
|
Komentarze
"A ja, chociaż jestem dziennikarskim szaraczkiem znajdującym się na peryferiach wielkiego futbolu..."
Z tą częścią artykułu akurat zgadzam się w 100%
Co do prężnie działającej szkółki i Jozefzoona to znowu panie Flisaku popłynąłeś.(http://www.ajax-amsterdam.pl/aktualnoci/42-kadra/819-jozefzoon-odmowi-przeduenia-kontraktu)
No cóż może jednak dla Ajaksu zbawienne będą te inicjały JC i nadejdzie "zbawienie"
Flisak (oryl, flis) - przedstawiciel grupy zawodowej zajmującej się w dawnej Polsce flisem, czyli rzecznym spławem (transportem) towarów. Z reguły byli to chłopi zamieszkujący nadrzeczne wsie, dla których spław był dodatkowym, sezonowym zajęciem.
Romantyczna rewolucja?
Nie czytałem tego tekstu wcześniej ale napiszę tyle:
Kończ Waść Flisaku, wstydu oszczędź!!!
Spływaj...
A z tymi latami spokoju to żeś dojebał.
Tu właśnie jest potrzebna rewolucja.
Czytam to po czasie i wychodzi, że Cruyff miał rację i klub przychyla się ku jego sugestią, choćby z radą w której właśnie zasiedli byli zawodnicy.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.