Ajax-Amsterdam.pl - serwis polskich kibiców Ajaksu Amsterdam i stowarzyszenia Polish Brigade
piątek, 18 maja 2012
FC Utrecht-Ajax Amsterdam
Wpisany przez Eddie    niedziela, 06 listopada 2011 15:39    PDF Drukuj Email

Pod wieloma względami dzisiejsze spotkanie mogło być trudne dla Ajacieden – mówiło się o kiepskiej godzinie, w której rozgrywany jest dzisiejszy mecz, a także o tym, że Utrecht mobilizował się przez tydzień, że dla tego zespołu jest to spotkanie sezonu i o tym, że na Galgenwaard Ajax przegrał dwa ostatnie spotkania. Z drugiej strony Utrecht opuściło wielu kluczowych graczy i drużyna miota się gdzieś w niższej części środka tabeli Eredivisie. Ostatni wygrany mecz na tym obiekcie przez Ajax miał miejsce 1 marca 2009 roku. Tak czy tak, wszystkie przypuszczenia zostały rozwiane wraz z pierwszym gwizdkiem Ruuda Bossena około 12:30.

Obydwie drużyny zaczęły ostro, ale od razu wiadomo było kto bardziej „spiął” się na to spotkanie. Już w trzeciej minucie było gorąco. Z boiska zejść musiał Siem De Jong z powodu kontuzji. W jego miejsce Frank De Boer wprowadził Dimitrija Bulykina, który już 5 minut później podziękował Holendrowi otwierając wynik spotkania bramką. Piłkarze na boisku nie próżnowali i nie trzeba było czekać długo na odpowiedź Utrechtu. W 15 minucie do piłki doszedł reprezentant Ghany, Asare, i strzałem po rykoszecie zmylił Kennetha Vermeera, wyrównując wynik spotkania. Wydawało się, że gorzej nie będzie, ale już dwie minuty później Frank De Boer zmuszony był dokonać następnej zmiany. Za Tobiego Alderweirelda z powodu urazu na boisko wszedł Andre Ooijer.

Na boisku wrzało, bo chwilę po tym było już 2:1 dla gospodarzy. Spóźniony Ooijer nie upilnował jednego z ofensorów Utrechtu, ale ten nie wykorzystał swojej sytuacji, gdyż Andre zdążył sprowadzić go do ziemi. Niestety do piłki dotarł kolejny nieupilnowany – Duplan – i szybko pokonał Vermeera.

Krótko po festiwalu bramkowym zrobiło się „spokojniej”. Trudno powiedzieć która drużyna była lepsza, bo każda wydawała się być mocno zmotywowana. De Godenzonen napierali na Utrecht by wyrównać wynik, a Utrecht upatrywał swej szansy w niebezpiecznych kontrach. Mecz był wyjątkowo trudny najwyraźniej dla obu drużyn i swoje piętno odcisnął na wypożyczonym do Utrechtu Rodneyu Sneijderze. Holender jednak został opatrzony przez lekarza drużyny i krótko po tym wrócił na murawę boiska. W 31 minucie przepięknym strzałem popisał się Sulejmani. Powracający z kontuzji Serb sprytnym strzałem chciał oszukać Fernandeza, ale bramkarza Utrechtu uchroniła poprzeczka. Chwilę po tym było już 2:2. Po faulu na Eriksenie do piłki doszedł Janssen. Holender w swoim stylu zagrał piłkę głęboko, do której doszedł nieupilnowany Ooijer i klatką piersiową wprowadził futbolówkę do siatki.

Utrecht nie opadł z sił i szykował ofensywne akcje na bramkę De Godenzonen. Swojego szczęścia z przewrotki próbował Jason Mulenga, ale Vermeer popisał się refleksem i niezłą robinsonadą.

Wydaje się, że dzisiejszy mecz jeśli chodzi o emocje i bramki był rewanżem za wszystkie słabe mecze „szlagierowe” w ostatnich tygodniach, bo w 40 minucie było już 2:3 dla Ajaksu. Cudownym rajdem w swoim stylu popisał się Vertonghen. Mimo tego, że Belgowi kilka razy wybito piłkę spod nóg to gracz pociągnął rajd do końca i przytomnym strzałem uwolnił Sulejmaniego na prawej stronie boiska. Serb w swoim stylu zagrał piłkę w środek, a nieupilnowany Bulykin w swoim stylu uderzył głową do bramki Fernandeza. W wielu względach była to firmowa akcja 3 zawodników Ajaksu. Co lepsze, Ajax nie zwalniał tempa i krótko po tym znów wrzało na Galgenwaard. Świetną klepkę rozegrał zespół z Amsterdamu i do sytuacji bramkowej doszedł Sulejmani. Zamiast oddać mocny strzał próbował lobować, ale tym razem było to zbyt łatwe dla Fernandeza. Krótko po tym Boerrigter przeprowadził bramkową akcję prawym skrzydłem, ale został zatrzymany tuż pod bramką Utrechtu i skończyło się tylko na emocjach. Gospodarze przeprowadzili składną kontrę i Ajacieden musieli szybko wracać, ale zespół z Amsterdamu na raty wybronił się przed stratą bramki zmuszając Mulengę do oddania kiepskiego strzału. Bossen doliczył aż 4 minuty do regulaminowego czasu gry, ale „wynik do szatni” nie zmienił się.

Po przerwie na murawę bardziej zmotywowani wyszli gracze Utrechtu i już po 3 minutach gry przypieczętowali to bramką. Z lewej stronie po rzucie wolnym dośrodkowywał gracz Utrechtu. Ajacieden byli słabo ustawieni, a wrzutka wyjątkowo głęboka, którą notabene bramkowo wykorzystał Bovenberg. Wydawało się, że Ajax otrzęsie się z marazmu, ale kilka minut później na monitorach stadionu Galgenwaard widniał już wynik 4:3. Lobem pokonał Vermeera niekryty reprezentant Zambii, Mulenga. Gracze z Utrechtu stwierdzili najwyraźniej, że jest to najmniejszy wymiar kary i krótko po tym na listę strzelców wpisał się ponownie Asare, który wykorzystał fatalny błąd bramkarza Ajaksu, który słabo wybił piłkę, a zawodnik gospodarzy kopnął ją po prostu do pustej bramki. Tym samym zespół z Utrechtu strzelił po raz pierwszy aż 5 bramek Ajaksowi Amsterdam. W tym momencie wydawało się, że Ajax nie podniesie się z kiepskiej sytuacji i nie wykorzysta potknięć Vitesse i Feyenoordu. Posiadanie piłki, które kształtowało się na poziomie 37% dla Utrechtu i adekwatnie 63% dla Ajaksu, wyraźnie pokazywało, że gospodarze czerpali wymierne korzyści z gry kontrami.

Drugi kwadrans drugiej połowy był spokojniejszy, aczkolwiek gdy Vermeer dochodził do piłki wrzało na trybunach. Wszystko wyglądało na to, że bramki na Galgenwaard już dziś nie padną. Na szczęście dla kibiców Ajaksu stało się inaczej. Joden przeprowadzili niewinną akcję prawym skrzydłem. Gregory van der Wiel dośrodkował, a w polu karnym niespodziewanie znalazł się Eriksen, który po prostu przystawił piłkę do głowy. Krótko po tym Joden poszli z następną kontrą, ale została ona kompletnie zmarnowana przez Sulejmaniego, który chciał lobować. Lob się nie udał – trafił prosto w ręce Fernandeza – a Miki miał dwóch graczy, do których mógł podawać. Zespół z Utrechtu starał się znaleźć sposób na Ajax, ale nie było na to okazji, gdyż piłkarze tej drużyny musieli wpierw zabrać piłkę Ajaciedom, co niespecjalnie im się udawało.

Około 86 minuty spotkania Eredivisie Live podało, że ostatni raz Ajax strzelił 4 bramki i przegrał w 1964 roku w meczu z Feyenoordem (9:4). W 1995 roku natomiast padło ostatnie 9 bramek. Utrecht wygrał wtedy wysoko z MVV, bo aż 7:2. Te przerywniki nieco ożywiły atmosferę spotkania. Bossen natomiast dodał do regulaminowego czasu gry 3 dodatkowe minuty. Dzisiejszy dzień przyniósł zmianę do cotygodniowego „jednak stan spotkania nie uległ zmianie”, gdyż Vermeerowi najwyraźniej nie wystarczył jeden błąd. Holender po raz kolejny źle wybił piłkę, do której z łatwością doszedł Kali i wpakował piłkę z daleka do bramki.

Tym samym Ajax nie wykorzystał potknięcia Vitesse i Feyenoordu, najprawdopodobniej oddali się jeszcze bardziej od AZ, Twente i PSV oraz kompletnie zniszczył sobie bilans bramkowy.

Składy:

FC Utrecht: Fernández; Bovenberg, Nilsson, Wuytens, Bulthuis; Mårtensson (90+’ Zullo), Asare, Sneijder (75’ Kali); Duplan, Mulenga (65’ De Kogel), Gerndt.

AFC Ajax: Vermeer, Van der Wiel, Alderweireld (17’ Ooijer), Vertonghen, Anita, Eriksen, Enoh, Janssen, Sulejmani, De Jong (3’ Bulykin), Boerrigter (67’ Ebecilio).

Bramki: 15’ Asare, 19’ Duplan, 48’ Bovenberg, 52’ Mulenga, 54’ Asare, 90+’ Kali : 8’ Bulykin, 32’ Ooijer, 41’ Bulykin, 72’ Eriksen

Żółte karki: Bulthuis, Asare, Sneijder : Eriksen, Ooijer

Czerwone kartki: brak

Stadion: Galgenwaard

Widzów: 20000

Sędzia: Ruud Bossen