|
Dwutygodniowa przerwa na spotkania reprezentacji narodowych nie pomogła piłkarzom Ajaksu w odzyskaniu formy. Ajacieden po raz kolejny nie zachowali na własnym stadionie czystego konta, a co gorsza zaledwie zremisowali 2:2 z przeciętnym NAC Breda, które w ciągu kilku ostatnich minut regulaminowego czasu gry potrafiło odwrócić losy spotkania. To już szósty remis Ajaksu w tym sezonie, z czego czwarty odniesiony na własnym terenie.
Początek spotkania nie należał do tych spod znaku atrakcyjnych. Najlepiej świadczył o tym fakt, iż realizatorzy stacji Eredivisie Live nader często pokazywali, jako telewizyjną przebitkę, kibiców z sektora VAK 410, którzy jednoznacznie (słownie i za pomocą transparentów) wyrażali swoje pełne poparcie dla Johana Cruyffa i jego wizji prowadzenia klubu. Na placu gry w tym czasie działo się niewiele. Ajax nieśmiało starał się wymanewrować obronę NAC i w pierwszych 20 minutach przeprowadził zaledwie dwie akcje godne uwagi. W obu przypadkach głównym bohaterem był Theo Janssen. Środkowy pomocnik starał się swoim firmowym zagraniem - potężnym uderzenie z dystansu - zaskoczyć Ten Rouwelaara. Za pierwszym razem piłka po strzale Janssena minimalnie minęła dalszy słupek, natomiast drugie uderzenie zmierzające w sam środek bramki bez żadnego problemu wyłapał bramkarz gości. Spotkanie ożywiło się w momencie, kiedy Frank de Boer zmuszony został do przeprowadzenia nieplanowanej zmiany. Dmitri Bułykin po jednej z akcji ofensywnych złapał się za łydkę i z miejsca poprosił o zmianę. Szkoleniowiec Ajaksu za rosyjskiego napastnika wprowadził do gry Nicolasa Lodeiro. Urugwajczyk, który nie grzeszy wzrostem, zajął miejsce Bułykina na środku ataku i już po kilkunastu sekundach swojej bytności na murawie znalazł się w niezłej sytuacji strzeleckiej. Były gracz Nacionalu Montevideo minął obrońcę NAC, jednak jego uderzenie został zablokowane. W 36 minucie Lodeiro znów dał się we znaki defensorom zespołu gości. Na środku boiska ładnie ograł Luijckxa i prostopadłym podaniem uruchomił Sulejmaniego. Serbski skrzydłowy podciągnął kilka metrów i pewnym uderzeniem w długi róg otworzył wynik spotkania. W końcówce pierwszej połowy swoje okazje mieli jeszcze Janssen (kolejne niecelne uderzenie z dystansu) i Lodeiro, który po sprytnym podaniu Eriksena uderzył z bliska w boczną siatkę. NAC w ciągu całych 45 minut oddał zaledwie jeden celny strzał na bramkę Ajaksu. Alex Schalk, nazywany przez holenderskie media "Bombardierem z Bredy", w 39 minucie uderzył zza szesnastki prosto w ręce dobrze interweniującego Vermeera.
Po zmianie stron Ajax nie zwalniał tempa. Praktycznie każde szybkie wyjście z własnej połowy zwiastowało groźną sytuacje na przedpolu bramki gości. Jednak pierwszą dobrą okazje stworzyli piłkarze NAC. Po mocnym wykopie Ten Rouwelaara i fatalnym błędzie Anity przed szansą stanął Anthony Lurling. Doświadczony napastnik wbiegł w pole karne i płaskim strzałem próbował zaskoczyć Vermeera. Ciemnoskóry bramkarz przytomnie skrócił kąt i zastopował uderzenie 34-letniego doświadczonego ligowca. W odpowiedzi znakomitą paradą popisał się Ten Rouwelaar, który odbił piłkę poza linie końcową po strzale Ebecilio. Od tego momentu Ajacieden zyskali absolutną przewagę i w ciągu kilkunastu kolejnych minut stworzyli sobie 5-6 znakomitych szans bramkowych. Najpierw uderzenie Eriksena z trudem wybronił Ten Rouwelaar. Chwilę później w indywidualnej akcji pokazał się Vertonghen. Belg minął trzech kolejnych rywali, ale w sytuacji sam na sam został zatrzymany przez bramkarza NAC, który nogami sparował lekki strzał środkowego obrońcy Ajaksu. W 66 minucie po szybkiej kontrze do dobrego podania Ebecilio nie doszedł Sulejmani. Generalnie gra Ajaksu naprawdę mogła się podobać. Wspólna gra Lodeiro i Eriksena przynosiła korzyść w postaci niezliczonych kombinacyjnych zagrań i podań bez przyjęcia. W końcówce spotkania to jednak goście zaczęli grać lepiej, nawet jeśli w 84 minucie stracili drugiego gola. Po dobrym penetrującym dośrodkowaniu Lodeiro, Boerrigter przyjął piłkę na 6 metrze i silnym uderzeniem w krótki róg nie dał szans bramkarzowi NAC. Kibice zgromadzeni na Arenie nie przeczuwali jeszcze nadchodzącej katastrofy, a ta rozegrała się pomiędzy 85 a 89 minutą. Po zaledwie 60 sekundach od gola Boerrigtera, NAC zdobyło kontaktową bramkę. Na indywidualną akcje zdecydował się Santi Kolk, który po przedarciu się pod pole karne Ajaksu oddał niesygnalizowany strzał. Mocne uderzenie byłego snajpera Vitesse nieszczęśliwie wpadło do siatki pod brzuchem Vermeera. Podopieczni Franka de Boera nie przejęli się straconym golem i kilka minut później zostali ukarani po raz drugi. W roli kata wystąpił... ich były kolega z drużyny, Robbert Schilder. Piłkarz, który w Amsterdamie nie był w stanie przebić się do meczowej 18-stki, fantastycznie kropnął z 25 metrów i bezradny Vermeer mógł tylko kątem oka dostrzec jak piłka ląduje niemal dokładnie w okienku jego bramki. Pomimo rozpaczliwych ataków gospodarzy wynik już się nie zmienił. Ajax kolejny raz w tym sezonie zremisował wydawałoby się wygrany już mecz.
W najbliższy wtorek Ajax zagra w Lyonie z miejscowym Olympique, a stawką będzie awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Do Francji zespół pojedzie wyraźnie osłabiony brakiem m.in : De Jonga, Ooijera, Boilesena, Sigthorssona i najpewniej także Bułykina. Z kolei kolejny mecz ligowy zawodnicy Franka de Boera rozegrają 27 listopada, a ich przeciwnikiem będzie NEC Nijmegen.
Ajax Amsterdam - NAC Breda 2:2 (1:0)
Bramki: Sulejmani (36'), Boerrigter (84') - Kolk (85'), Schilder (89')
Żółte kartki: Enoh (18'), Van der Wiel (81') - Lurling (15'), Kolk (68')
Sędzia: Pol van Boekel
Widzów: 49.531
Składy:
Ajax : Vermeer - Van der Wiel, Alderweireld, Vertonghen, Anita - Enoh, Eriksen, Janssen (66' Serero) - Sulejmani, Bułykin (28' Lodeiro), Ebecilio (76' Boerrigter)
NAC : Ten Rouwelaar - Janse, Botteghin, Luijckx, Schilder - Gorter, Gudelj (67' Jozefzoon), Gilessen (60' Buijs) - Bayram, Schalk (60' Kolk), Lurling
|