|
Po porażce z Utrechtem i zeszłotygodniowym remisie z NAC, Ajax kończy listopad ważnym wyjazdowym zwycięstwem nad NEC Nijmegen. Podopieczni Franka de Boera nie zagrali wielkiego spotkania, ale dzięki konsekwentnej grze w drugiej połowie zdobyli trzy gole i wywieźli ze stadionu De Goffert cenny komplet punktów. Bohaterem meczu został Davy Klaassen, który w ligowym debiucie zdobył bramkę. 18-letni pomocnik przeszedł w ten sposób do historii Ajaksu. Przed nim podobnej sztuki dokonały między innymi klubowe legendy - Marco van Basten, Aron Winter czy Johan Cruyff.
Pierwsza połowa spotkania, rozpoczętego przy gęsto padającym deszczu, nie dostarczyła zbyt wielu wrażeń. Zarówno gospodarze, jak i goście starali się przede wszystkim zabezpieczyć dostęp do własnej bramki. Ilość dobrych okazji bramkowych spokojnie można byłoby policzyć na palcach jednej ręki. Najlepszą szansę NEC w 8 minucie zaprzepaścił Nicky van der Velden. Po znakomitym dośrodkowaniu Johna Goossensa pomocnik gospodarzy umiejętnie przyjął piłkę i starał się oddać strzał na bramkę Ajaksu. W tej próbie przeszkodził mu Kenneth Vermeer, który świetnie skrócił kąt i zastopował gracza Cesarskich. Chwilę później przypomniał się kibicom Ajaksu, Nathaniel Will. Prawy obrońca w niedawnej przeszłości związany ze szkółką De Toekomst ruszył na przebój prawym skrzydle i zakończył akcje mocnym, choć niecelnym strzałem z 17 metrów. Ajax kilkukrotnie przedostawał się pod pole karne gospodarzy, aczkolwiek Gabor Babos ani raz nie musiał interweniować. Wszystko dlatego, że po strzale głową Sulejmaniego w 18 minucie piłka przeleciała nad poprzeczką, a kilka minut później uderzenie Lodeiro minimalnie minęło słupek. Węgierski bramkarz NEC do pierwszej interwencji zmuszony został dopiero w 35 minut. Aktywny Lodeiro ładnie uderzył z lewej strony pola karnego, ale trafił prosto w Babosa. Lepszy skutek i wrażenie przyniósł strzał Janssena z 41 minuty. Doświadczony piłkarz precyzyjnym wolejem próbował zaskoczyć 37-letniego golkipera, jednak ten skutecznie sparował futbolówkę na rzut rożny. Była to ostatnia i tak naprawdę jedyna dobra okazja dla Ajaksu na objęcie prowadzenia w pierwszej części rywalizacji na stadionie De Goffert.
Po zmianie stron Ajacieden prezentowali się lepiej i szybko wyszli na prowadzenie. Vurnon Anita, widząc nieporadność grającego na lewym skrzydle Lorenzo Ebecilio, włączył się do akcji ofensywnej i po otwierającym podaniu Janssena wpadł w pole karne, gdzie zagrał wzdłuż bramki do niepilnowanego Sulejmaniego. Serb przez nikogo nieatakowany z najbliżej odległości skierował piłkę do siatki. Gol uspokoił podopiecznych Franka de Boera, a równocześnie nieco rozkojarzył, gdyż NEC śmielej ruszyło do ataku. Najpierw po kontrze zapoczątkowanej dalekim wrzutem Babosa groźnie z ostrego kąta uderzał Leroy George. Chwilę później po rzucie wolnym i sporym chaosie na przedpolu bramki Ajaksu niecelnie główkował Kevin Conboy. Jeszcze groźniej zrobiło się w 71 minucie. Po błyskawicznej wymianie podań przed polem karnym, sam na sam z Vermeerem wyszedł wspomniany wcześniej Conboy. Na szczęście sędzia liniowy był czujny w tej sytuacji i zauważył pozycje spaloną lewego obrońcy NEC. Niestety sam piłkarz gospodarzy nie zauważył odważnie wychodzącego bramkarza Ajaksu i bez pardonu wpadł na niego. Zderzenie było na tyle mocne, że Vermeer musiał opuścić boisko. W jego miejsce, przy burzy oklasków, na murawie pojawił się wieloletni zawodnik NEC, Jasper Cillessen. Cztery minut po wejściu rezerwowego bramkarza Ajaksu było już po meczu. Theo Janssen doskonale dośrodkował z rzutu rożnego, czym zmusił do błędu pomocnika NEC, Abdisalama Ibrahima. Czarnoskóremu zawodnikowi, wypożyczonemu do Nijmegen z Manchesteru City, piłka odskoczyła tak nieszczęśliwie, że trafiła do Miralema Sulejmaniego. Popularny Mickey nie mógł nie skorzystać z takiego prezentu. Bez najmniejszych problemów uderzył zewnętrzną częścią stopy obok bezradnego Babosa. Ajax prowadził 2:0, ale po kilkutygodniowej passie bez zwycięstwa pragnął jeszcze okazalszej wiktorii. I plan ten udało się zrealizować. Przyczynił się do tego w największym stopniu Davy Klaassen, który w ligowym debiucie zaliczył prawdziwe "Wejście smoka". Po zaledwie kilkunastu sekundach przebywania na placu gry utalentowany pomocnik rozpoczął akcje znakomitym prostopadłym podaniem do Christiana Eriksena. Duńczyk spokojnie ograł na prawym skrzydle jednego z obrońców NEC i wystawił piłkę podążającemu za akcją Klaassenowi. 18-latek przejął podanie, niczym rutyniarz wyprzedził obrońcę i precyzyjnym strzałem w długi róg podwyższył, a zarazem ustalił wynik spotkania. Gospodarze w tym momencie zupełnie oddali inicjatywę i szans na zdobycie honorowego gola upatrywali w sporadycznych kontratakach. Tuż przed ostatnim gwizdkiem najlepszej okazji na zmniejszenie strat nie wykorzystał Melvin Platje, który zupełnie niekryty główkował prosto w środek bramki.
Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu Ajax przesunął się w tabeli na 4 miejsce, jednak nadal traci aż 10 punktów do liderującego AZ Alkmaar. Strata ta może się jeszcze powiększyć, gdyż zawodnicy Gertjana Verbeeka mają jeszcze do rozegrania zaległe spotkanie z Excelsiorem Rotterdam. Ten sam zespół będzie najbliższym rywalem Ajaksu na amsterdamskiej Arenie (3 grudnia, 20.45). Mecz z outsiderem Eredivisie będzie ostatnim sprawdzianem formy Ajacieden przed niezwykle istotną konfrontacją z Realem Madryt w ostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów.
NEC Nijmegen - Ajax Amsterdam 0:3 (0:0)
Bramki: Sulejmani (53',78'), Klaassen (82')
Żółte kartki: Ibrahim (44') - Anita (30')
Sędzia: Serdar Gözübüyük
Widzów: 12.100
Składy:
NEC: Babos - Will, Cmovs, Van Eijden, Conboy (83' Szelesi) - Van der Velden, Ibrahim, Koolwijk - Schone (69' Platje), Zeefuik, Goossens (25' George)
Ajax: Vermeer (74' Cillessen) - Ligeon, Alderweireld, Vertonghen, Anita - Enoh, Eriksen, Janssen - Ebecilio (65' Aissati), Lodeiro (81' Klaassen), Sulejmani.
|